Dziś jeszcze kilka słów o książce, którą przeczytałam już jakiś czas temu. “Miłość, pies i czekolada” Małgorzaty Lis pochłonęła mnie całkowicie, od pierwszych stron nie mogłam się oderwać od lektury. Uwielbiam historie o miłości, które idą pod prąd współczesnym nurtom (sama też takie staram się tworzyć). Autorka na swoich bohaterów nie wybiera osób idealnych: pięknych, zgrabnych, a spod ich stóp problemy nie usuwają sią jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W jej książkach znajdziemy bohaterów nieidealnych, czyli prawdziwych! Tak jest i w tej powieści. Główna bohaterka to moja imienniczka, Beata, ma trochę zbędnych kilogramów, uwielbia słodycze, a człowiek, którego spotyka na swojej drodze ma pogmatwane życie i problemy, które nie znikną ot tak sobie. Opowieść o miłości pokazana z perspektywy dwóch światów: kobiecego i męskiego. To duża zaleta tej powieści. Historia pełna romantycznych momentów, opowiedziana z dużą dawką humoru, wskazuje, jak losy boh...